Poezja

W złotym blasku świecy

DSC_8656

W złotym blasku świecy odbijają się na stole cienie czyjś rąk, jakieś tęsknoty i żale rozbijają się

po czterech ścianach niepewności.

Niektórym wydaje się, że to zmarli przychodzą, kładą ręce na naszych głowach kiedy odpływamy w krainę snu, siadają w kuchni, wciąż przechodzą korytarzem.

Sznury, cienie, pochody.

Ci dalsi i ci bliżsi. Znani i nieznani. Zapomniani i wciąż rozpamiętywani.

Idą, wciąż idą obok, przed, za nami, czasem prowadzą za ręce, jak dzieci, którym wciąż trzeba wskazywać drogę.

W głębokiej ciszy słychać ledwie wyczuwalny ich krok.

Ale mało kto wie, że to strach. Strach, który siedzi w kuchni i przemyka korytarzem, który zasypia obok nas na poduszce. Obłaskawiony, udomowiony, przygarnięty.

Strach, przed znalezieniem się po tamtej stronie lustra, na drugim brzegu rzeki.

Przed ciszą i śladami stóp na piasku. Bardzo bliski, wciąż obok, jak najlepszy przyjaciel.

fot. Elżbieta Mazoń